Na moich lekcjach często powtarzam, że ja tak naprawdę nie uczę angielskiego. Uczę raczej jak się nim otaczać, jak z niego korzystać i jak czerpać radość z mówienia — nawet wtedy, gdy popełniasz błędy. Bo błędy to nie wrogowie, ale nieodłączny element drogi do swobody językowej.
To właśnie dlatego nasze materiały, ćwiczenia i rozmowy dotyczą prawdziwych sytuacji, w których możesz się znaleźć. Tych, które nie pojawiają się w szkolnych podręcznikach, a potem zupełnie niespodziewanie — w życiu tak.
albo na tej pierwszej z 🫣 teściową?**
Uczymy nie tylko słownictwa, ale też sposobu mówienia, tonu, pewności siebie i odpowiedniego podejścia.
Jak przedstawić się naturalnie?
Jak zadać pytanie, nie brzmiąc jak Google Translate?
Jak przeprowadzić small talk, który nie będzie torturą dla obu stron?
To wszystko da się opanować — i właśnie to pokazuję na zajęciach.
Bo język angielski przydaje się w momentach, kiedy najmniej się tego spodziewasz.
Na przykład:
Skąd to wiem? Bo sama wielokrotnie byłam w takich sytuacjach podczas podróży. I właśnie te historie oraz gotowe, sprawdzone rozwiązania wplatam w zajęcia.
Nie uczę perfekcyjnego angielskiego.
Uczę odwagi, naturalności i podejścia, które sprawia, że język naprawdę zaczyna działać.