
What people think about you is not important. What you think about yourself means everything
Od kilku lat uczę pewnego młodego człowieka, przygotowując go do matury. Zaczęliśmy naukę jak miał 10-11 lat. Na początku był skryty i zamknięty w sobie. Nie wierzył w swoje umiejętności i niechętnie podejmował współpracę. Bardzo poważnie brał do siebie to co myślą o nim inni, szczególnie nauczyciele w szkole. Dodam, że często te opinie nie były przychylne. Język angielski nie był jedynym przedmiotem w szkole, z którym radził sobie słabiej. Przyczyna tego absolutnie nie leżała w jego braku zdolności, lecz w niskim poczuciu własnej wartości, braku wiary w siebie i dołujących słowach nauczycieli. Kilka tygodni zajęło mi „trafienie do niego”, zdobycie zaufania i przekonanie go, że moja praca z nim, mówienie po angielsku, nauka słówek to tylko jeden z etapów. Ponieważ najważniejszy i tak jest jego rozwój osobowości i pozbycie się negatywnych myśli na swój temat i przekonanie go, że to co myślą o nim inni nie jest prawdą na jego temat.
Przeszliśmy, wciąż przechodzimy długą, fascynującą drogę, w której nauczanie odbywa się zupełnie „by the way”. Na spotkaniach ze mną (trudno nazwać to lekcjami), pomagam mu odkrywać samego siebie, wierzyć w rzeczy nieosiągalne i dążyć do realizacji marzeń. Aby wybory w jego życiu były jego decyzjami, a nie mamy, taty, dziewczyny, kolegi itp. Dyskutujemy po angielsku o tym jak:
fajnie jest mieć: „less stuff, more happiness”,
jak odważyć się być innym: „how dare to be different”,
i jak warto jest odczuć: „the Power of daydreaming”,
a i tak najlepiej podążać za: „Follow your gut instinct”
zadajemy sobie pytanie: „Do schools kill creativity”?
wałkujemy temat o: „Expanding your horizons”
i o tym, że najlepszy komfort odczuwa się wtedy kiedy się go
opuści. „Outside the Comfort Zone”
i dlaczego stawianie odważnych pytań „Asking bold questions”
jest ważniejsze niż znajdywanie łatwych odpowiedzi.
Life is 10% what happens to us and 90% how we react to it.
Dziś jest już pewnym siebie młodzieńcem, odważnie wkraczającym w dorosłe życie, do matury ma jeszcze rok, ale ten egzamin dawno przestał już być dla niego celem. To zaledwie przystanek. On już go zdał w swojej głowie. Wyszedł poza szablon i idzie własną ścieżką. W trakcie tych kilku lat nauki, nie tylko poznał wszystkie gramatyczne czasy, okresy warunkowe i pozostałe, mało potrzebne w życiu regułki gramatyczne (wiadomo szkoła tego wymaga), ale przede wszystkim poznał samego siebie. Doskonale wie, że klucz do samorozwoju leży w nim samym, przeszkody są tylko po to aby je pokonywać. Dzięki takiemu podejściu do angielskiego, inne przedmioty szkolne dawno przestały być problemem. Stosując techniki wypracowane przez lata ze mną, wie jak reagować na sytuacje stresowe, wie jak wyciągać wnioski z porażek, choć zdaje sobie sprawę, że te wciąż będą się zdarzać. Ponieważ człowiek odważnie idący przed siebie nie może unikać porażek, on ma świadomość, że one go wzmacniają.
W angielskim jest takie słowo „resilience”, trudno tłumaczalne na polski, bo oznacza „odporność”, ale bardziej umiejętność reagowania na trudne sytuacje i to aby się ich nie obawiać. Świadomość tego właśnie „resilience” pcha go nieustannie naprzód, pomaga wierzyć w siebie i stawiać nowe wyzwania.
The man who has confidence in himself gains the confidence of others.
Ostatnio gadamy o „Gap year” – o tym by po maturze jechać w świat i brnąć w nieznane. Aby uczyć się komunikacji z ludźmi i radzić sobie w rozmaitych sytuacjach. Bo dojrzałość to ciekawość świata i odpowiadanie na jego wyzwania. Jestem dumny, że mój uczeń na długo przez maturą już ją osiągnął i śmiało wytycza nowe szlaki w życiu.
„You can teach a student a lesson for a day; but if you can teach him to learn by creating curiosity, he will continue the learning process endlessly
Możesz dać uczniowi lekcję na jeden dzień; ale jeśli uda Ci się nauczyć go uczenia się, wzbudzając ciekawość, będzie nieustannie kontynuował proces uczenia się.