
Przez alpejskie zbocza i nieoswojone myśli, wbrew mapom, przewodnikom i zdrowemu rozsądkowi, ruszyliśmy na wyprawę przed siebie, ale też w głąb siebie. Co noc, gdzieś na polanie wolniej płynącego czasu, nie tylko stawialiśmy namioty do snu, ale też kolejne cele i wyzwania.
Zajrzeliśmy w zielone doliny myśli, ale też w ludzkie serca, kręciliśmy wstęgi i serpentyny nad przepaścią oraz filmy ku pamięci
. Wieźliśmy wypchane przeżyciami bagaże wspomnień, a serca otulone ciepłym wiatrem mknącym jak my, ku wybrzeżom Adriatyku. Gdzie natknęliśmy się na starożytne ruiny, cytadele otoczone fosą i gościnne miasteczka jak ze snu. Spotkaliśmy się z ludzkimi gestami ich ciekawością, zdziwieniem, czasem okraszone stwierdzeniem: „You must be crazy”!!
Szaleństwo z pewnością było naszym głównym drogowskazem, ale też głodne przeżyć umysły, że można inaczej po swojemu, tam gdzie natura w swe gościnne progi zaprasza. Ugości świeżymi truflami, zauroczy widokiem, że szczęka opada, ugasi pragnienie schłodzonym prosecco, szepnie do ucha historię z dawnych lat. Ale każe sobie słono zapłacić ubytkiem sił na pionowych podjazdach. Zgoda. Taką cenę skłonny jestem zapłacić. Wrzucę to w koszty odkrywania świata, który zmieniał się jak kameleon na naszych oczach wraz z pokonywanymi kilometrami.
Przekraczaliśmy nie tylko granice wielu państw, ale też swoich możliwości, pnąc się pod góry własnych ambicji.. A, tam na, szczycie zazwyczaj czekało nieznane, czasem też chmura deszczu i polana wzruszeń albo po prostu bar z Aperolem. Jechaliśmy przez pola, przełęcze, winnice, rzeczne bulwary i leśne przecinki, mosty nadziei i wioski zapomniane przez czas.. Przecinaliśmy Adriatyk szybką łodzią, na który biletów ponoć nie było, z rowerem elektrycznym, którego na pokład nie można było wziąć
W tej podróży bez planu po raz kolejny przekonałem się , że dom to niekoniecznie 4 ściany, wystawny taras i nowe auto w garażu. Dom to jest dużo wydeptanych ścieżek, to poznanie ludzi, świata i jego obyczajów, to tam, gdzie czujesz się świetnie, nawet wśród obcych, a każdy zakręt budzi Twoją ciekawość, a tawerna z widokiem, wśród szumiących fal jest Twoim bezpiecznym azylem. Trudno jest odkrywać świat, wcześniej nie odkryjąc siebie. Nam się to udało, z resztą już nie pierwszy raz, i to tak naprawdę jest największa wartość którą zawsze przywożę z każdej podróży. Czuję, że mój dom, to wyprawy w nieznane i wiele miejsc, które z zapartym tchem podziwiałem, a jeszcze więcej, które wciąż jeszcze przede mną.
finito ![]()
![]()